Article artykuły

 
Zobacz też
Land

Wylogowani - podróże bez smartfona

Opublikowano: 2015-04-15
Autor: Redakcja
O podróżach bez smartfona, aplikacji, planerów a nawet internetu czyli świecie bez „i-”, „e-”, „m-” rozmawiamy ze znajomymi znajomych – Anką i Pawłem.

REDAKCJA: Wiemy, że regularnie podróżujecie niemal po całym świecie ale czy pamiętacie Waszą pierwszą wspólną podróż? Jakie mieliście odczucia/wrażenia?


A&P: Oczywiście, że pamiętamy. Pierwszą, wspólną podróż - taką dalszą, bo jeszcze wcześniej było pewnie kilka tych krótszych, okolicznych, po Polsce - odbyliśmy na Krym. I szczególnie teraz cieszymy się bardzo, że wtedy się nam udało. Bo biorąc pod uwagę obecną sytuacje polityczną, nie wiadomo kiedy znowu będzie można bez przeszkód tam pojechać. Byliśmy w trójkę, z naszym przyjacielem. A wrażenia bezcenne. Poznaliśmy fantastycznych ludzi: dużo podróżowaliśmy pociągami - Ukraina to kolejowa mekka - i wiele wesołych wspomnień mamy właśnie stamtąd. Dzięki temu, że wyruszyliśmy na początku maja, czyli jeszcze przed wakacyjnym sezonem, było pusto i uniknęliśmy natłoku wczasowiczów. Nastawiliśmy się też bardziej na poznanie Gór Krymskich, niż na plażowanie, czyli na tereny mniej znane i rzadziej odwiedzane. Łaziliśmy z plecakami, spaliśmy w namiocie, dobry czas!


REDAKCJA: Czym kierujecie się przy wyborze miejsca, które odwiedzicie?


A&P: Hmmm, czynników decydujących o wyborze kierunku wyprawy jest pewnie wiele. Na pewno baaaardzo ważny jest dla nas element ludzki, bo to na nim najbardziej nam zależy. Poznawanie kultury krajów, do których jeździmy jest dla nas priorytetowe. Również aspekty przyrodnicze i geograficzne są niezmiernie ważne. Od pewnego czasu także strefa klimatyczna nie jest dla nas bez znaczenia - od kilku lat te dłuższe wyprawy realizujemy zimą, podążając w rejony ciepłe i tym samym wydłużamy sobie lato. Poza tym kierunki, które od kilku lat wybieramy, dają nam duże możliwości operowania językiem, w którym rozmawiać kochamy, co znacznie ułatwia nawiązywanie po drodze przyjaźni. No i takie wyjazdy są dzięki temu 24-godzinnym językowym kursem - wracamy mądrzejsi!


REDAKCJA: Wiem, że w Waszym codziennym życiu unikacie korzystania z nowoczesnych technologii ale czy nie myślicie, że na tego typu wyjazdach mogłyby one być szczególnie przydatne?


A&P: No właśnie w szczególności na wyjazdach nie korzystamy z mobilnych aplikacji, czy innych nowych technologii. Papierowe mapy mamy natomiast zawsze!!! Nigdy nie podróżujemy z własnym komputerem, nie używamy też internetu w telefonach - nawet w Polsce. Zresztą nawet telefony nie zawsze towarzyszą nam w naszych podróżach, albo gdy towarzyszą, to okazuje się, że nie działają. Szczególny rodzaj alergii wywołują u nas natomiast wszelkie planery wycieczek.


REDAKCJA: Dlaczego?


A&P: Dlaczego?! Bo zupełnie tego nie potrzebujemy. Nie planujemy za dużo wcześniej, nie czynimy żadnych rezerwacji, np. noclegów. Nie mamy ścisłych wytycznych, których musimy się trzymać, jeśli chodzi o przebieg naszych tras. Najczęściej znamy wcześniej jedynie miejsce i czas startu oraz zakończenia wyprawy, bo to dyktują nam bilety. A to, co zrobimy z czasem, który mamy i którędy dojdziemy do "mety", zależy już tylko od nas. I najczęściej klaruje się na bieżąco. Nasze wyprawy są dzięki temu takie, jakie chcemy, żeby były. Bez zbędnych planów. Ale tym samym bez wcześniejszych oczekiwań, które mogłyby nie zostać zaspokojone. Według nas to recepta, by każda wyjazd był udany.


REDAKCJA: Dostęp na wyjeździe do telefonu czy internetu może czasem uratować życie a przynajmniej dać poczucie bezpieczeństwa w sytuacji dyskomfortu lub zagrożenia. Nie sądzicie?


A&P: Oczywiście zdarzało nam się znaleźć w sytuacji stresującej, ale nigdy nie czuliśmy się jakoś specjalnie zagrożeni. Zawsze staramy się ufać ludziom, których spotykamy. Uruchamiamy też pokłady intuicji, by omijać tych, którym ufać nie powinniśmy. Póki co instynkt samozachowawczy nas nie zawiódł.

REDAKCJA: Mamy dla Was na zakończenie moją kolekcję map, których od czasu odkrycia aplikacji turystycznych nie używam, a których po prostu żal mi wyrzucić...