Article artykuły

 
Zobacz też
Money

Cena nie czyni cudów

Opublikowano: 2015-04-21
Autor: Redakcja
„Lawinowo rosnąca liczba urządzeń mobilnych, które pozwalają na wygodne korzystanie z zasobów Internetu, oraz idące za tym zmiany przyzwyczajeń konsumentów powodują, że mobile jest w tej chwili chyba najbardziej perspektywiczną częścią rynku online. Przykładem jest branża turystyczna, która w dużym stopniu zaczęła działać przy pomocy Internetu”– mówi Piotr Kowalczyk, prezes IAB Polska.

Na przestrzeni ostatnich lat w Polsce powstało kilkaset aplikacji mobilnych prezentujących walory turystyczne miast, gmin czy regionów.

Modne stało posiadanie własnej „.apki". Większość aplikacji została wyposażona w podstawowe funkcjonalności ograniczające się w zasadzie do informowania o atrakcjach turystycznych na danym obszarze. Szkoda, bo możliwości w tym zakresie są właściwie nieograniczone.

Turystyczna aplikacja mobilna poza nawigowaniem i informowaniem może być wyposażona w wiele funkcji przydatnych z punktu widzenia potencjalnego użytkownika. Rezerwacja biletów, noclegów czy stolika w restauracji, sprawdzenie aktualnych warunków pogodowych, zaplanowanie połączeń komunikacyjnych, przeliczanie kursu walut, znalezienie najbliższego bankomatu to tylko niektóre z nich.

Bardziej rozbudowane aplikacje bazują na mapie aktywnej umożliwiającą dodawanie przez użytkownika zdjęć, opisów czy nagrań oraz zawierają informator kulturalny i intuicyjny planer wycieczek. Oferują też wersje audio dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych. Często wyposażone są w moduł gier terenowych i umożliwiają rajdy na orientację. Ciekawą funkcją jest możliwość zbierania punktów za logowanie się w wyznaczonych miejscach oraz publikowanie wyników, zdjęć i relacji na portalach społecznościowych.

Przeszkodą w stworzeniu atrakcyjnych i w pełni wykorzystujących nowoczesne technologie aplikacji jest nie tylko budżet zleceniodawcy ale także kryteria wyboru stawiane oferentom.

Nowelizacji prawa o zamówieniach publicznych nakazuje odejście od kierowania się jedynie kryterium ceny przy wyborze wykonawcy. W wielu przypadkach dodano więc cząstkowe kryterium w postaci terminu realizacji zamówienia. Im krótszy – tym według kryterium lepiej.

Jan Świerzy, pomysłodawca projektu Map&App zauważa: „To bardzo wygodne podejście z punktu wiedzenia zamawiającego ponieważ pozwala na klarowne zasady wyboru wykonawcy. Nie może być tu mowy o subiektywnej ocenie oferty gdyż algorytm po prostu się nie myli. Jest to jednak podejście niekorzystne z punktu widzenie funkcjonalności mającej powstać w efekcie aplikacji. Dobra aplikacja musi bowiem kosztować zaś wykonawca powinien mieć doświadczenie i czas na opracowanie treści, programowanie, testy i korektę ewentualnych błędów. Powinien też wykazać się dysponowaniem odpowiednim potencjałem osób odpowiedzialnych za opracowanie treści. Stworzenie wartościowej aplikacji turystycznej wymaga zaangażowania specjalistów z różnych dziedzin nauk historycznych i przyrodniczych oraz doświadczonych programistów, którzy we właściwy sposób zaimplementują dane do systemu."